Wołodymir Szewczuk jest jednym z ponad miliona Ukraińców, którzy legalnie pracują w Polsce. W 2018 roku porzucił rodzinne strony i podjął trudną decyzję o przeprowadzce. Codziennie mierzy się nie tylko z barierą językową i kulturową, ale także z nietolerancją i dyskryminacją.

Dlaczego akurat Polska?

Kiedy skończyłem szkołę, sytuacja na Ukrainie stawała się coraz gorsza. Chciałem zarobić pieniądze, żeby nie bać się o własną przyszłość, dlatego podjąłem decyzję o wyjeździe. Moja kuzynka studiowała w Polsce i wiele opowiadała o tym kraju. Mieszka z mężem w Barczynie i powiedziała, że jest tutaj praca. Polska leży blisko Ukrainy, dlatego można utrzymywać regularny kontakt z rodziną i przyjaciółmi, którzy zostali. Poza tym nie ma dużej przepaści kulturowej, a język jest bardzo podobny.

Jak wyglądały pierwsze dni w Polsce?

To był mój pierwszy wyjazd za granicę i pierwszy lot samolotem, dlatego byłem trochę przerażony. Wcześniej uczyłem się trochę języka polskiego, ale nadal wiele słów nie rozumiałem. Pierwsze godziny w Polsce wspominam bardzo dobrze, Polacy są bardzo życzliwi. Kiedy byłem na przystanku autobusowym okazało się, że nie mam drobnych na bilet. Obcy ludzie pożyczyli mi pieniądze, pomogli kupić bilet i wskazali właściwy autobus. Zamieszkałem w hotelu robotniczym i poznałem swoich rodaków, więc łatwo było zaklimatyzować się w nowym miejscu.

Co Ci się najbardziej podoba w Barczynie?

Barczyn jest przepiękny! Mimo tego, że to mała miejscowość, jest bardzo zadbana, są równe chodniki, asfalt nie ma wielu dziur, a niedaleko jest przepiękny park i jezioro. Cieszę się, że mam tutaj kuzynkę i jej męża, którzy dają mi namiastkę rodziny. Bardzo podoba mi się moja praca, bo oprócz tego, że całkiem dobrze zarabiam, poznałem w niej wielu życzliwych ludzi. Życie tutaj toczy się bardzo spokojnie. Myślę, że odnalazłem swoje miejsce na ziemi i chciałbym tutaj zamieszkać na stałe.

Spotkałeś się z niechęcią ze strony Polaków?

Niestety na każdym kroku można spotkać wiele negatywnych komentarzy i krzywych spojrzeń. Ja staram się to ignorować i być miłym dla każdego, ale nie zawsze jest to łatwe. Nie rozumiem tej niechęci do Ukraińców, bo przecież wielu Polaków, tak jak my, pracowało i pracuje za granicą, np. w Niemczech, czy Anglii. My przyjechaliśmy do Polski, żeby zapewnić lepsze życie sobie i swoim rodzinom, tak jak oni kiedyś pojechali do innych krajów. Podjęcie decyzji o wyjeździe nie jest łatwe i wymaga wielu wyrzeczeń i odwagi. A my przecież nie chcemy zabierać nikomu pracy, tylko godnie żyć, bo u nas jest to teraz o wiele trudniejsze.

Żałujesz przeprowadzki do Polski? Za czym najbardziej tęsknisz?

Decyzja o wyjeździe była jedną z najlepszych, jakie podjąłem w swoim życiu! Wiadomo, że tęsknię za Ukrainą i za ludźmi, których tam zostawiłem, ale tutaj też mam wielu nowych przyjaciół. Brakuje mi naszych tradycyjnych potraw, ale na szczęście moja kuzynka czasami próbuje je ugotować i zaprasza mnie na obiad. Zdarzają się  sytuacje, w których ktoś mówi negatywne komentarze na temat mojego pochodzenia, ale mimo wszystko w Polsce bardzo mi się podoba. To przepiękny kraj pełen cudownych ludzi.

 

Z danych wynika, że 1,5 miliona (5%) Ukraińców legalnie pracuje w Polsce. Przekonanie, że zabierają pracę Polakom, to mit.  Zatrudnianie sąsiadów zza wschodniej granicy dobrze wpływa na naszą gospodarkę. Dzięki Ukraińcom luki na rynku pracy są wypełnione. Najczęściej wykonują prace, których Polacy nie chcą podejmować - pracują na budowach, przy zbiorach owoców i warzyw czy w fabrykach. Niestety regularnie spotykają się z mową nienawiści i dyskryminacją, np. poprzez obraźliwe komentarze czy napisy na murach. Należy pamiętać, że jeżeli obywatele Ukrainy nie będą czuć się w Polsce swobodnie, wielu z nich pojedzie dalej na zachód, np. do Niemiec czy Francji pozostawiając kolejne wakaty na naszym rynku pracy. Pobyt Ukraińców w Polsce przynosi korzyść obu stronom, dlatego powinniśmy okazywać im należyty szacunek i traktować sprawiedliwie.